skomentowane fotki

 

Ostatnie zmiany
 
  
Powiedzonka i żarty JPII
      | modyf: Artur Rogoziński 2009-10-28, 16:06 | 1119 odsłon
serwiszglossie
 

 

Niedługo po tym, jak Jan Paweł II został papieżem, zatroskany o zdrowie przyjaciela, biskupa Andrzeja Deskura, osobiście zatelefonował do szwajcarskiej kliniki, w której leczył się Deskur. Gdy telefonistka w szpitalu w Zurychu usłyszała w słuchawce: "Jestem papieżem, dzwonię z Watykanu", odpowiedziała:
- Taaak? A ja jestem cesarzową Chin! [1]

Zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, doradca prezydenta USA Zbigniew Brzeziński otrzymał zadanie nawiązania bezpośredniego kontaktu z Watykanem. Z dużymi trudnościami Brzeziński zdobył telefon do Stolicy Apostolskiej i wkrótce udało mu się odbyć rozmowę telefoniczną z papieżem. Na koniec rozmowy poprosił:
- Czy Wasza Świątobliwość zechciałby udostępnić swój prywatny numer telefonu, do wykorzystania w nagłym wypadku?
Jan Paweł II odsunął słuchawkę i cicho spytał księdza Dziwisza:
- Czy ja mam jakiś prywatny telefon? [1]

Wkrótce po wyborze Jana Pawła na tron Piotrowy, pracownicy Watykanu martwili się, że papież nie chce korzystać z lektyki papieskiej. Mówili:
- Bez lektyki ludzie nie będą widzieć Ojca Świętego, więc może zrobić jakiś podest?
- Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim! - oznajmił Jan Paweł II. [1]
Rok 1998, Boże Narodzenie. Na Placu św. Piotra zebrało się tysiące wiernych. Ponieważ padał ulewny deszcz, wierni trzymali nad swymi głowami otwarte parasole. W wyznaczonej porze w oknie swego apartamentu pojawił się papież który swoje wystąpienie zakończył słowami:
- Pozdrawiam wszystkich tu zebranych! I pozdrawiam też wszystkie parasole! [1]
Pod koniec września 1978 r., austriacki kardynał Franz Konig i kardynał Karol Wojtyła po spotkaniu w jednej z wiedeńskich restauracji, zamówili taksówkę. Gdy wsiedli, Konig powiedział do taksówkarza:
- Jedź ostrożnie, wieziesz przyszłego papieża. [1]
Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau". [1]
Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać". [1]

 
Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to ma w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi. - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
- Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
- Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież [1]

Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
- To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi. [1]
Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o zdrowie.
- A jakoś człapię - odpowiedział Papież.
Opaleni kardynałowie
Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie. [1]
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać". [1]
Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!" [1]
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili. Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i powiedział:
- Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa! [1]
Jego bliscy koledzy z ławy uniwersyteckiej przybili kiedyś na drzwiach jego pokoju w Bursie Akademickiej, tzw. Pigonówce, wizytówkę: "Karol Wojtyła - początkujący święty"
 
Kiedyś, było to w zimie, Karol Wojtyła przyszedł do pracy spóźniony, trząsł się z zimna. Jak się okazało, nie miał na sobie podszytej futerkiem kurtki, w której zwykle chodził. Koledze, Józefowi Dudkowi, wyjaśnił, że spotkał na ulicy starego człowieka, lekko pijanego, bliskiego zamarznięcia. Oddał mu swoje okrycie, uważając, że młodszemu łatwiej wytrzymać ziąb.
 
Józef Dudek pamięta również, jak kiedyś Wojtyła przekonał robotników, by zrezygnowali z samosądu na koledze - folksdojczu.
 
Dziecko było zaziębione, na dworze plugawa pogoda - wspomina Tadeusz Kwiatkowski. - Karol zdecydował, że przyjdzie do naszego mieszkania i dokona obrzędu. Świeżo upieczony ksiądz oświadczył nam z góry, że jest to pierwszy chrzest, jakiego udziela w życiu, więc może nie wypadnie zbyt okazale, bo i trema, i brak doświadczenia nie pozwalą na odpowiednia celebrę. Zaraz potem miał pociąg do Katowic, by stamtąd jechać już prosto do Włoch. Przyniósł ze sobą niewielka walizeczkę i położył na krześle. Halina krzątając się po mieszkaniu, trąciła walizeczkę, która spadła na podłogę. Wypadły z niej dwie kromki chleba z kawałkami słoniny. To była cala jego żywność na długą i męczącą podróż.
 
Pisze Tadeusz Kudliński, teatrolog, przyjaciel Karola z czasów okupacji: po dwu latach nieobecności w kraju powrócił ksiądz Wojtyła i zjawił się u mnie - już z piętnem wielkoświatowego obycia. Odżyły dawne wspomnienia, a w toku rozmowy zapytałem gościa o pełnioną przez niego aktualnie funkcje, sądząc, że będzie rangi kurialnej wobec dotychczasowych preferencji.
-Ale gdzież - zaśmiał się ksiądz Wojtyła - mam nominacje na wikarego w Niegowici.
-W Niegowici? A gdzie to?
-Koło Wieliczki.
-Wiocha?
-Tak, wioska. Trzeba zaczynać od dołu.
 
Miejsce noclegowe dla profesorów dojeżdżających na KUL nie było komfortowe. Przyjezdni spali w wielopokojowym mieszkaniu, którego jedyny stały lokator, Stefan Sawicki, młody docent literatury, nocował w kuchni. Mieszkanie obejmowało pokoje: dwuosobowy, trzyosobowy i pojedynczy. Dojeżdżający profesorowie zwykle sprzeczali się, kto weźmie "jedynkę". Wojtyła niegdyś oto nie prosił. Raz, kiedy nie było wolnego łóżka, spal na stole.
 
Danuta Rybicka: pamiętam, że Wujek, razem ze Staszkiem i Jackiem bywał u księdza Ferdynanda Machaya. Wspólnie planowali wybudowanie na gruntach parafii Mariackiej w Bronowicach "Osiedla Miłości", które miałoby rozwiązywać najtrudniejsze problemy mieszkaniowe młodych. Ksiądz infułat chciał dać ziemię, nasi inżynierowie plany, ale ustrój nie dopuścił do realizacji tego pomysłu.
Mówi Zofia Abrahamowicz-Stachura: siedzimy w dużej jadalni przy stole i jesteśmy bardzo napięci i zdenerwowani. Nazywanie go Wujkiem wydaje nam się teraz zbyt familiarne, wręcz niestosowne. Ale jak zwracać się do Wujka: Wasza Eminencjo? Na pewno tak, ale to tak bardzo utrudnia kontakt...
 Czekamy dość długo, napięcie rośnie. Wreszcie wchodzi. Jest w piusce, z krzyżem i łańcuchem na piersi, ale bardzo uśmiechnięty. Wstajemy wszyscy z miejsc i nagle słyszymy: "Wujek jestem!".
 
Siostra Karolina Maria Kaspierkiewicz: najbardziej utkwiły mi w pamięci słowa księdza profesora Wojtyły, które wypowiedział jesienią 1958 roku. Był wtedy biskupem, sufraganem krakowskim. Gdy pewnego dnia gościliśmy w jego mieszkaniu przy ulicy Kanonicznej, Ksiądz Biskup powiedział do nas,:”jeżeli kiedykolwiek zauważycie u mnie coś, co się wam nie spodoba, proszę was, powiedzcie mi to szczerze"
 
Kiedyś Karol Wojtyła przyjechał z wizytacja do jednej z podhalańskiej parafii. W progu kościoła przywitała go jakaś góralka: "Eminencjo, najprzystojniejszy Księże Kardynale ". A on na to:” No, coś w tym jest".
 
Z interesującą inicjatywą duszpasterską przyszedł do kardynała Wojtyły redaktor Stefan Wilkanowicz, znany świecki działacz katolicki. Kardynał propozycji Wilkanowicza wysłuchał i powiedział:" Róbcie, róbcie, ale w kurii o tym nie mówcie".
 
Wanda Rutkiewicz osobiście spotkała Papieża latem 1979 roku, podczas jego pierwszej pielgrzymki do Polski. Ofiarowała mu wtedy kamień z najwyższej góry świata, a on powiedział: "No proszę, jednego dnia Pani i ja zaszliśmy tak wysoko".
 
Gdy Karol Wojtyła został papieżem, do Krakowa pojechał tir, żeby zabrać do Watykanu jego rzeczy. Na miejscu - wspomina ksiądz Mieczysław Maliński - okazało się, że do wielkiego auta zapakowano zaledwie pare książek, buty...
 
Kluger, niebędący chrześcijaninem, odruchowo zgiął kolana i pochylił głowę, tak jakby chciał ucałować pierścień Piotrowy, ale Jan Paweł II mu na to nie pozwolił.
-Nie wolno ci nigdy klękać przede mną - powiedział - stój wyprostowany, jak zawsze.
 
Plan budowy w Castel Galdonfo basenu kąpielowego wywołał w mediach krytykę Jana Pawła II - zaczęto oskarżać papieża o rozrzutność i...egoizm. A on odpowiadał: "Papież potrzebuje ruchu. A nowe konklawe będzie kosztować dużo więcej"
 
Czy twoja diecezja powiększa się? - zapytał Jan Paweł II jednego z polskich biskupów.
-Tak - odpowiedział hierarcha.
-Podobnie jak biskup - stwierdził papież, patrząc na sylwetkę swojego rozmówcy.
 
To było w Brazylii. Jan Paweł II odwiedzał właśnie wioskę trędowatych. Wstrząśnięty tym, co tam zobaczył, powiedział: "Czasem chciałbym zapłakać jak dziecko, ale, na co komu płaczący papież? Ja muszę natchnąć ich siłą".
[2]
 
[2] "Kwiatki Jana Pawła II" Janusz Poniewierski



do góry | modyf: Artur Rogoziński 2009-10-28, 16:06 | 1119 odsłon
Szczęśliwy numerek!!!
MATURA

zdawalność matury w naszym liceum

   2009 - 99,26%  

   2008 - 98%  

ADRES

11-200 Bartoszyce
ul. Boh. Monte Cassino 9

 lo@bartoszyce.info

 TELEFONY

Sekretariat
89 762 28 59

Pokój naucz. I bud.
89 762 10 83

Pokój naucz. II bud.
89 762 10 82

Pracownia komp.
89 762 20 62

Biblioteka
89 762 10 84  

Pedagog
89 762 10 81


 
GG
PODSERWISY
 
 
Bartoszyce,bartoszyce,liceum,Liceum,szkoły,Szkoły,szkoła,Szkoła,program wychowawczy,lektury,bartoszyczanie,bartoszyckiem,Bartosz,Żeromski,ogólniak,lic,rekrutacja, LO, lo, LiCeUm, Liceum Ogólnokształcące, nauczyciele, belfer, oświata, szkolnictwo, Warmia i mazury, warmia, mazury, Binieda, klasy, uczniowie, zespol, Bartoszyce, ogólniak, liceum, szkoła, nauka, belfer, ściąga, Żeromski, Sępopol, W Bartoszycach, bartoszycki, powiat Bartoszyce, gmina Bartoszyce, miasto Bartoszyce, Bisztynek, Lidzbark, Warmiński, WIM, WM, uczyć się, nauczanie, Zespół szkół, Andrzej Binięda, starosta, wójt,liceum, ogólniak, lo, MDK, mdk Bartoszyce, podanie do liceum, pierwszy dzień wiosny, akcja krwiodawcza, studniówka, otrzęsiny, rok szkolny, klasy, 11-200, biblioteka, profil, klasa matematyczno-informatyczna, klasa biologiczna, klasa proeuropejska, klasa językowa, 2006/2007, 2007/2008, klasa pierwsza, klasa druga, klasa trzecia, w szkole, anglojęzyczny, francuskojęzyczny, niemieckojęzyczny, rosyjskojęzyczny, ukraińskojęzyczny, dla absolwentów, im. S. Żeromskiego, imienia Stefana Żeromskiego, klasy o profulu, profil klas, liceum profilowane, wychowawca, program nauczania, statut szkoły, Sępopol, Łabędnik, Monte Cassino, szkole, o szkole, o liceum, z liceum, nad liceum, pod liceum, obok liceum, współpraca z MDK, osiągnięcia, osiągnięcia przedmiotowe, osiągnięcia sportowe, Primus Inter Pares, matura, Stefan Żeromski, biografia Stefana Żeromskiego, WSO, Plan lekcji, zjazd absolwentów, laureaci, samorząd szkolny, statut szkoły, dzwonki, zajęcia pozalekcyjne,